wtorek, 21 maja 2013

Weekend w drodze


z cyklu "polskie drogi"

city - break Zamość



Widok na fortyfikacje. Mury są w trakcie rekonstrukcji.
 
Wieża ratusza ma 52 m wysokości. Hejnał grany jest tylko w trzy strony świata
  
Jedno z sześciu zamojskich podwórek...
 
...to jest największe

Mokry i szary poranek na Rynku Wielkim

Ratusz nocą. Bryła ratusza wygląda symetrycznie jednak lewa część fasady jest o ponad metr szersza od prawej.



Płaskorzeźba na jednym z budynków


Portret w różu ;-)

poniedziałek, 13 maja 2013

City break Chełm


Ulica Lubelska

Bazylika p.w. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny

Kwitnące drzewa w parku miejskim

Kino Zorza z kamienna mozaiką


Kopuły bazyliki
 
Na zielonej trawce

Panorama Chełma z Chełmskiej Górki

Cmentarz żydowski

Wokół Bazyliki


Lody można kupić na każdym rogu


Chełm odwiedziliśmy "przejazdem". To był jedyny dzień kiedy się rozpogodziło i zrobiło cieplej. Postanowiliśmy zatrzymać się na małą przechadzkę po mieście. Akurat trafiliśmy na obchody 3 maja. Miasto zalała fala ludzi, policji i wojska. Z racji tego, że obchody skoncentrowały się na rynku, swoje kroki skierowaliśmy do pobliskiego parku miejskiego, skąd można było pooglądać panoramę miasta. Pospacerowaliśmy też po uliczkach w poszukiwaniu kawiarni lecz niestety nie udało nam się wypić kawy w Chełmie. Otwartej kawiarni nie znaleźliśmy za to zauważyliśmy, że prawie na każdym kroku można kupić lody. To była szybka ale przyjemna wycieczka. Jak będziecie w okolicy to warto zatrzymać się na chwilę i przejść po Chełmie. No i koniecznie zjedzcie lody ;-)

sobota, 11 maja 2013

Weekend

Weekend rozpoczęty. Po intensywnym tygodniu oddaję się błogiemu lenistwu i nadrabiam zaległości książkowe. Tym bardziej, że pogoda nas nie rozpieszcza i za oknem znowu niebo zasnute szarymi chmurami, z których co chwilę pada deszcz. Oprócz książek mam też nowy Smak. Skusiłam się ponownie i tym razem nie żałuję gdyż moim zdaniem to najciekawszy z dotychczasowych numerów. Może dlatego, że jest trochę o serach zagrodowych, których jestem fanką. Jest też o chlebie, śląskich smakach, początkach funkcjonalnej kuchni oraz o metodach parzenia małej czarnej. Nie ma już tej dwuznaczności i wywiadów z podtekstami jak w poprzednich numerach. Teksty są ciekawe choć pozostawiają pewien niedosyt. Jedynie zdjęcia nadal mnie nie przekonują. Choć są lepsze to jeszcze nie na takim poziomie jakiego oczekiwałabym po fotografiach w tego typu magazynie. Oby ten aspekt też udało się poprawić w kolejnych wydaniach. Przyjemności weekendowych Wam życzę!