czwartek, 28 kwietnia 2016

Psie wędrówki- Beskidy wiosna










 






 

Rozpoczęliśmy górski sezon wycieczkowy. Na pierwszy ogień oczywiście Beskidy.
Trasy są łatwe i na pierwsze psie wycieczki nadają się doskonale:-) Zrobiliśmy dwie wycieczki w weekend na Magurkę oraz na Błatnią i Szyndzielnię. Wiosna w górach jest cudowna, ta świeża zieleń zalewająca pagórki, kwitnące drzewa, zielone połacie trawy i jagodzin. W dodatku mieliśmy piękną pogodę przez co weekendowy wypad okazał się bardzo udany. Pojechaliśmy z samego rana więc na większości szlaków byliśmy sami. Więcej osób pojawiało się już przy schodzeniu i to głównie na trasie na Szyndzielnię. Psy wymęczone ale dały radę. W domu smacznie spały więc był spokój:-)
Weekend majowy zbliża się wielkimi krokami a my pakujemy się  i jedziemy na chwilkę na wiochę a potem może skoczymy na inną trasę w Beskidy. Wyjazd na wioskę będzie dla Fiki i Huntera dużym sprawdzianem, szczególnie dla niej bo nadal reaguje niezbyt dobrze na ludzi a tam jej to nie ominie. Dodatkowo wkoło las, koty i wiele innych pokus. Trzymajcie za nas kciuki:-) A Wy jakie macie plany majówkowe?

czwartek, 31 marca 2016

Już ponad miesiąc kiedy nie ma z nami Iśki:-( w tym czasie wydarzyło się bardzo wiele i ten kto śledzi mojego Instagrama wie o czym mówię. Pomimo tych wydarzeń nie ma dnia żebym nie myślała o mojej ukochanej suni. Codziennie patrzę na jej zdjęcia i wspominam wspólne chwile z moja Iśka. Pierwsze dni po jej odejściu były bardzo trudne i nie mogłam znieść braku stukotu pazurków na parkiecie i tej psiej sierści. Tego spojrzenia, spacerów i radości jaka wnosi w nasze życie pies. Niecały tydzień później przeglądnęłam strony schronisk dla zwierząt i wyruszyłam po psa i suczkę.
W schronisku okazało się, że suczka już została adoptowana ale pies jest. Jak zobaczyłam tę kupę nieszczęścia i te smutne oczy to nie było już wyjścia.

Pierwszy dzień w domu
Schroniskowy Lewis wrócił ze mną do domu. Na początku był trochę nieswój i strasznie bał się schodów. Pierwsze wejście schodami pokonałam z Lewisem na rękach. Okazało się, że wbrew powszechnie panującej opinii, jakoby pies po schronisku chciał tylko leżeć i mieć święty spokój, Lewis od razu wtulił się we mnie i domagał pieszczot. Bardzo szybko się zaaklimatyzował i chyba poczuł całkiem nieźle. Oczywiście zmieniliśmy mu imię bo Lewis jakoś mi do niego nie pasował (trochę jak Lewus) i tak Lewis został Hunterem. Nie mogło być inaczej bo w końcu Hunter jest mocno w typie niemieckiego teriera a powiem Wam, że marzyłam o takim psie. Hunter okazał się świetnym psiakiem. Jest inteligentny i szybko się uczy. Dla jedzenia zrobi wszystko;-) prawdopodobnie to jeszcze efekt schroniska. Nie przepada za innymi psami ale pracujemy nad tym intensywnie. W przeciągu tego miesiąca kiedy jest z nami Hunter próbowaliśmy mu znaleźć koleżankę, w końcu z założenia miały być dwa psy. Dwa małe, aktywne psiaki, z którymi będziemy wspólnie spędzać czas. Jednak Hunter nie zaakceptował żadnej z przedstawionych mu pań.

Hunter od zabawek woli jedzenie....no chyba, że jest to piszcząca piłeczka:-)
W końcu w zeszła środę na stronie pobliskiego schroniska zobaczyłam zdjęcie ślicznej suni w typie foksteriera. Musiałam tam jechać! Wyruszyliśmy w czwartek rano. Jak zobaczyłam ta bidę w kojcu to wiedziałam już, że bez względu co powie Hunter musi z nami wrócić do domu. Hunter może nie zakochał się od razu, trochę ja obszczekał ale było ok więc wróciliśmy razem. Podróż autem minęła w ciszy i spokoju ale w domu nie było już tak spokojnie. Hunter ujadał na nią prawie cały dzień! Mnie głowa prawie pękła a sąsiedzi do teraz jakoś krzywo na nas patrzą;-) Na drugi dzień było lepiej ale nie obyło się bez szczekania. Minęło pięć dni i bywa różnie. Przy miskach spokój, na spacerach również choć zdarzają się małe akcje, podczas których Hunter ja atakuje a ona go przegania. Potem leża jedno obok drugiego i domagają się miziana. Także nie jest idealnie ale mam nadzieję, że niebawem nastąpi ten dzień kiedy będą spały na jednym posłaniu, razem biegały i skończą się warki. A no i sunia została Fiką. F od foksteriera a Ika na cześć poprzedniczki. W dodatku wiecie jak lubię kawę więc Fika wydała mi się wprost idealna:-)


Fika - pierwsze dni

Co do historii psiaków to Huntera znaleźli biegacze w lesie. Mam podejrzenia, że mógł go ktoś wyrzucić z auta bo zdarza mu się oglądać za mężczyznami wysiadającymi lub wsiadającymi do aut. A może jakiś myśliwy go wyrzucił. Chyba nigdy nie był socjalizowany z innymi psami bo jest do nich agresywny i widać, że to agresja lękowa. Jest już coraz lepiej ale bardzo ciężko to wyprostować. Dodatkowo chyba nie bawił się z psami bo na ich zabawy i bieganie reaguje bardzo źle. Nie pokazuje też typowych psich sygnałów tylko od razu atakuje. To spory problem ale liczę, że wyjdziemy na prosta a Fika mu w tym pomoże. Ona z kolei przejawia cały wachlarz psich zachowań. To ona inicjuje zaczepki, obwąchuje go, uspokaja. Wtedy on patrzy na mnie z wyrazem jakby mówił ' o co jej chodzi, pomóż' ! Fika spędziła w schronisku dokładnie miesiąc czyli trochę mniej niż Hunter. Wyłapano ją z ulicy. Błąkała się i chyba spotkało ją wiele nieprzyjemności ze strony ludzi. Fika boi się samochodów, wysokich lub podejrzanych mężczyzn, dzieci, patyka. Dziwne dźwięki, bas w muzyce, bicie dzwonów kościelnych czy odór alkoholu powodują u niej szczekanie. Tu mam nadzieję, że pomocny będzie Hunter, który może jej pomóc przemóc lęk przed otoczeniem. Ponadto Fice nie podoba się podniesiony głos więc proszę na mnie nie krzyczeć;-) Ogólnie psina jest przesłodka! Mała kulka, owieczka, która uwielbia przytulanie i leżenie na kolanach. Ale nie myślcie, że jest taka bezbronna. Pomimo swej piórkowej wagi i niewinnego wyglądu potrafi pokazać, kto tu rządzi;-) powoli się otwiera i pewnie niebawem zobaczymy w całej okazałości tego diabła w owczej skórze;-)




Hunter jest kawoszem:-)

Dziś Fika jest z nami dokładnie tydzień. Co przyniosą kolejne dni zobaczymy.
A ja się zastanawiam co zrobić z blogami. Szczerze powiedziawszy nie mam teraz czasu aby regularnie je prowadzić. Jestem teraz w pełni skupiona na psach i inne rzeczy odłożyłam trochę na drugi plan. Instagram jak widzicie przeistacza się w psi profil. Obawiam się, że może to nastąpić również na blogu. O ile dalej będę go prowadzić to na pewno będzie bardziej psi. Mam nadzieję, że zostaniecie pomimo tych zmian.Tymczasem uciekam spacerować a Wam życzę miłego dnia!

Słodki sen

Przeciąganie jest fajne:-)

Ale jeszcze lepsza jest zielona piłka!

Może jednak się polubimy?

Spacerek:-)


niedziela, 21 lutego 2016

Ogromny smutek









 







 


 




Żegnaj Kochana :-* Mam nadzieję, że gonisz teraz stado wiewiórek.
Na zawsze zostaniesz w naszych sercach***

niedziela, 14 lutego 2016

Migawki tegoroczne

W tym roku po raz pierwszy smażyłam pączki! Powiem Wam, ze wyszły super i już szykuję się do kolejnych:-)

Chleb to moja miłość. Chleb to taki mały cud. Trzy składniki i takie efekty:-)

Kawa ostatnio głównie czarna. Espresso, drip lub przelewowa. Kawa musi być, to taki codzienny mały rytuał.

Rośllinki w obrazkach. A będzie jeszcze więcej. Mam mnóstwo pomysłów na nowe rysunki. Trzymajcie kciuki żeby mi zapał nie minął;-)
W tym roku czas nie zwolnił. Nadal pędzi jak szalony....czy tak już zostanie? Czy im człowiek starszy tym czas ucieka przez palce? Tyle codziennych obowiązków a dni uciekają i nie pozwalają na zrobienie wszystkiego co chciałoby się zrobić. Uff, dobrze, że w końcu udało się z tym postem;-)
Jak zawsze zapraszam Was na mojego Instagrama (KLIK) tam codziennie nowe migawki:-)