niedziela, 14 września 2014

Pora na Dobre Strony

W końcu przyszła pora na Dobre Strony. Po ciężkim tygodniu miałam chwilę aby zanurzyć się w długo wyczekiwanej lekturze kolejnego Brulionu Moniki i Sebastiana. To już siódmy numer tego fantastycznego Przewodnika po Małych Przyjemnościach. Ta część jest akurat dosyć niemiecka a to za sprawą opowieści o Berlinie i niemieckim Bałtyku. Mnie osobiście ten numer bardzo przypadł do gustu gdyż dzięki niemu mogę ponownie udać się w moje ukochane miejsce czyli na Rugię. Minęło już trochę czasu od naszej wycieczki w tamte strony i przyjemnie jest móc tam wrócić za sprawą Mimi i Zorkiego. Dziękuję Wam za tę sentymentalną podróż, w która mnie zabraliście:-)
Do lektury nie mogło oczywiście zabraknąć ciastka i kawy. Tym razem "Lola" przywieziona z berlińskiego The Barn.
O Barn również przeczytacie w Przewodniku. Jeśli nie macie jeszcze swojego egzemplarza to możecie go zamówić tutaj. Przyjemnej lektury!






 

 


środa, 10 września 2014

Coffee in Berlin

 Dziś trochę o kawie w Berlinie, która stała się jednym z pretekstów do weekendowego wypadu. Pewnie zdążyliście zauważyć, że kawa jest stałym punktem mojej codzienności. To jedna z moich małych przyjemności, które tak sobie cenię. Może nie jestem wytrawnym smakoszem ale mam swój gust i wiem kiedy kawa mi smakuje. Bardzo lubię ten czarny napar dlatego tym bardziej chciałam spróbować jej w polecanych nam miejscach i wyrobić sobie o nich swoje własne zdanie. Wszystkie kawiarnie, które mieliśmy w planie, udało się odwiedzić. Kilka innych czeka jeszcze w kolejce na nasz następny wypad do Berlina.
Pierwszą kawiarnią, do której udaliśmy się po przyjeździe do Berlina była malutka Cafe Valentin położona
w dzielnicy Neukölln. Urocza kawiarnia w szwedzkim stylu. Przytulna atmosfera i bardzo miła obsługa sprawiły, że spędziliśmy tam więcej czasu niż zamierzaliśmy. Są tam bardzo dobre, otwarte kanapki czyli ze szwedzkiego Smörgåsbord, robione na zamówienie więc wszystko jest świeże, dobra kawa i domowe ciasta, których już nie daliśmy rady spróbować. Następnym razem gdy będę w Berlinie to na pewno odwiedzę to miejsce ponownie.
Café Valentin, Sanderstraße 13, 12047 Berlin


 Quiche z cukinią, szpinakiem oraz z suszonymi i świeżymi pomidorami. Do tego mała sałatka z rukoli.

 Moja kanapka z kozim serem, rukolą, pieczonym burakiem, orzechami włoskimi, dżemem różanym i pestkami granatu. Kanapka bardzo dobra choć trochę rozczarował mnie chleb.

Do Chapter One wybraliśmy się o poranku.Wnętrze kawiarni jeszcze puste po chwili zaczęło napełniać się przybyszami z ulicy. Po krótkiej rozmowie z baristą wybraliśmy ziarna do naszego dripa. Ja pozwoliłam sobie jeszcze na małe szaleństwo;-) i zamówiłam cappuccino, którego aż żal mi było zamieszać. Kawa okazała się smaczna a klimat kawiarni przyjemny, także wrócimy tam
na pewno za jakiś czas.
Chapter One, Mittenwalder Straße 30, 10961 Berlin, Niemcy

 
Kolejną z testowanych kawiarni była bardzo polecana Bonanza Coffee. To kawiarnia i palarnia w jednym. Kawowe ziarna z Bonanzy są serwowane w licznych kawiarniach Berlina. Nas jednak ten smak nie urzekł. Do kawiarni dotarliśmy w sobotę, dosłownie kilka minut przed 10-tą. Na ulicy już ustawiła się spora kolejka czekających na czarny napar. Jednak właściciele stali na zewnątrz z kawką i papieroskami nie zważając za bardzo na czekających klientów. Wiem, wiem chłopaki też muszą nabrać trochę energii przed całym dniem pracy ale mogliby chociaż te ręce po papierosach umyć...No nic Bonanza nam się nie spodobała a ich kawa nam nie smakowała także ten punkt wykreślamy z naszej listy.
Bonanza Coffee, Oderberger Straße 35, 10435 Berlin Prenzlauer Berg


A teraz chyba najbardziej znany i polecany punkt na kawowej mapie Berlina czyli The Barn. Powyżej zdjęcie z małej kawiarni The Barn, w której już nie było miejsca dla nas więc przycupnęliśmy na stołeczku
na zewnątrz. Zamówiliśmy espresso i cappuccino. Prawdę mówiąc dawno nie piłam espresso, którego nie mogłam prawie przełknąć ze względu na bardzo dużą dozę kwasowości. Co gorsze wyczułam ten kwaśny smak również w moim cappuccino a tak ładnie się prezentowało...:-( Być może trafiła nam się kwaśniejsza mieszanka, choć nikt nie proponował wyboru ziaren, i może trzeba dać im jeszcze jedną szansę ale następnym punktem była duża kawiarnia z palarnią czyli The Barn Roastery i tą zdecydowanie wybieram. Do dużego Barn udaliśmy się w niedzielny poranek. Kawiarnia była jeszcze prawie pusta. Duża przestrzeń, to lubię, drewno, fajna lada, na której kusiły patery z ciastami, croissantami oraz innymi wypiekami. Spędziliśmy tam przyjemne chwile sącząc dripa, który może nie powalił nas smakiem ale też nie zniechęcił do kolejnej wizyty. W The Barn Roastery możecie kupić sobie do domu różne mieszanki świeżo wypalonych ziaren, herbaty oraz herbacino-kawowe gadżety.
ps. Na marginesie, The Barn jest znane z zakazu używania laptopów w kawiarni, jednak obok nas, przy tabliczce z zakazem, siedział chłopak wpatrzony w ekran swojego małego laptopa:-)
The Barn Auguststraße 58, 10119 Berlin Mitte
The Barn Roastery Schönhauser Allee 8, 10119 Berlin Mitte





Rozmaite ziarna z The Barn Roastery

Na koniec kilka słów o Saarbach wegetariańskiej knajpce, która mnie osobiście zauroczyła zarówno wystrojem, jedzeniem ale przede wszystkim obsługą. Niesamowity właściciel, z którym można było porozmawiać jak ze starym znajomym, przyrządził dla mnie grilowane warzywa z dodatkami a przemiła kelnerka z Chorwacji zrobiła dla R kawę z czekoladą, której nie było w menu, a która okazała się bardzo domowa i smaczna:-) Wnętrze utrzymane w klimacie vintage, z opasłymi fotelami i sofami, w których można się zapaść i odprężyć na dobrych kilka chwil. Z menu prawie wszystko bym zjadła więc zapisuję to miejsce w moim notatniku. Niestety byłam tak pełna po warzywach z dodatkami, że nie spróbowałam wspaniale wyglądającej szarlotki. Do nadrobienia następnym razem:-)
Saarbach, Sanderstraße 22, 12047  Berlin–Neukölln

 


Do Berlina pewnie jeszcze wrócimy bo mamy w zapasie kilka nowych kawowych (i nie tylko) miejsc. Może następnym razem znajdziemy jakąś wartą opisania tu kawową perełkę:-)

poniedziałek, 8 września 2014

Berlin city break

 Berlin widziany z tarasu widokowego 

Dawny teren lotniska Tempelhof oddany do użytku mieszkańcom. Można tu pobiegać, pojeździć na rowerze czy pospacerować z psem a wieczorem zrobić grilla z przyjaciółmi.

Markthalle Neun, jedna z hal targowych Berlina. Znajdziecie tu smakołyki z różnych zakątków świata. 
Ja zajadałam się włoskim  pieczywem od Sironi.

Stare wesołe miasteczko i dosyć osobliwa ścieżka w parku

Kamienice i domowe lody w kawiarni Victoria. Do wyboru wanilia, czekolada, malina, truskawka i jeżyna. Pycha!

A taką wystawę w KaDeWe ma Samsung

Nie byłabym sobą gdybym nie pokazała Wam kilku ciekawych malunków:-)

Widoczek z kulką w tle

W Berlinie można się naprawdę najeść do syta;-)

Na jednym z pchlich targów

Restauracja w hali targowej Markthalle Neun

Brama jednego z ośmiu, połączonych ze sobą podwórek. Każde z podwórek jest inne i każde ma swój urok. Są ławeczki, knajpki, galerie. Można tam spędzić naprawdę sporo czasu.

Weekend z kawałkiem spędziłam w Berlinie. Zrobiłam kilkadziesiąt kilometrów w poszukiwaniu nowych, ciekawych miejsc, smacznego jedzenia i dobrej kawy. To był bardzo intensywny i męczący weekend ale wyjazd się udał a pogoda była wyśmienita. Dziś zostawiam Was z migawkami z miasta a niebawem pokażę kilka kawowych zdjęć.